WAŻNA SPRAWA RUCHU

Z wiosną, która nadbiega, warto zadbać o formę. Choć przeważnie zdaje się nam, że forma wraz z cieplejszym czasem sama przyjdzie. Nic z tego.

Zamiast formy dopadną nas depresje wiosenne, hybrydy tych jesiennych i zimowych. A może być inaczej. Coś musimy jednak sami zrobić.

Popatruję na ludzkość wokół. Niektóre panie, zgodnie z kabaretową definicją – „ta pani w dziedzinie urody szczególnie nachalną nie była” – czekają zapewne na wichry czeszące śliczne fryzury i jakiś mikst słońca i deszczu, który odmieni ich lica (bez makijażu) w Wenus. Z kolei panowie, którzy ze względu na wygląd mogliby bez charakteryzacji grać role hipopotamów (np. w jakimś serialu przyrodniczym), oczekują pewnie na cudowny obcinacz kilogramów i zmywacz tuszu. Czekanie na odmianę? Właśnie, to jest droga do nikąd.

Trzeba się ruszyć. Ruszyło światło, ruszyło słońce na niebie, ruszyły – przepraszam za powtórzenia – bociany i kruki. Jest takie miejsce w nas, które wymaga poruszenia.

Ruch jest domeną wiosny, ale i jakichś głębszych procesów wewnętrznych. We wczorajszej Ewangelii czytaliśmy o ruchu natychmiastowym, po wezwaniu „Pójdźcie za mną” – oni, przyszli Apostołowie, wstali i poszli za nim. Abraham, po przyjęciu wezwania, także wyrusza w drogę i zaczyna się niesamowity ciąg zdarzeń w jego życiu, potem w życiu jego narodu. Jedna z ksiąg biblijnych – Wyjścia – dokumentuje ruch całego narodu, na trasie z Egiptu ku Ziemi Obiecanej.

Doskonale wyczuwamy, z czym warto i nawet trzeba ruszyć, jeśli chodzi o nasze życie. To są te zaniedbane sprawy, odłożone, zachwaszczone, stęchniałe niekiedy. Wiara jeśli nie rośnie, będzie tylko zawadą, jak coraz cięższa kula u nogi. Nadzieja, jeżeli się mnoży, zamienia się w groźne marzycielstwo. Miłość, jeśli nie staje się gorętsza z dnia na dzień, tli się i kopci i zamiast czystego płomienia mamy uciążliwy swąd. Prawda, nie rozpoznawana co dzień, ubiera się w szaty półprawd, niegroźnych kłamstewek, aż wreszcie osiąga najniższy góralski poziom „g….. prawdy” (te wyższe to „święta prawda” i „tys prawda”).

Ruch, ten wewnątrz, jest jakąś szansą, sam Bóg, w pewnych ujęciach filozoficznych nazywany jest Pierwszym Poruszycielem. Nie wolno odkładać tych istotnych ruchów wewnątrz nas. Ale nie zawadzi też ruch fizyczny. Nikt za ciebie ani tego ani tamtego ruchu nie wykona.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.