Na ziemi żarzące się węgle. Na nich ryba. I chleb.
– Czy macie coś do jedzenia? Chodźcie, posilcie się!
Przyszedł, wziął chleb i podał im. Podobnie i rybę.
Jezus żyje. Smakuje rybę z jeziora Tyberiadzkiego (Genezaret). Dzieli się grzankami z chleba, przyrządzonymi na ognisku. Wchodzi w swój lud. To jego lud, którego nie mógł zostawić. W tym ludzie żyje i działa.
Jezus żyje. Nie ma w żadnym innym zbawienia, bo nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. W to imię Piotr uzdrawia chromego, w to imię mówi otwarcie do ludzi („Wielu z tych, którzy słuchali uwierzyło. Liczba mężczyzn dosięgała około pięciu tysięcy.”), odważnie stawia czoła „przełożonym, starszym i uczonym” z elit żydowskich.
Jezus żyje. Przysiada się do przyjaciół pijących porankiem kawę w biurze. Nie omija wypraw na pizzę. Na piknik za miastem też podąży.
Twoje życie jest przestrzenią Jego obecności. Nie oczekuj nadzwyczajnych zdarzeń. To jest kwestia zwyczajności życia i otwarcia serca, dosłyszenia w każdym głosie Jego mowy.
I w Jego imię musisz działać. On objawia się we współpracy nad odnowieniem świata. Poczujesz Jego moc, gdy – wzorem Piotra i innych – zaczniesz pracę, w małych i wielkich rzeczach, nad odnową świata. Twojego świata, który jest domem Boga. Będzie domem Boga.
(por. J 21,1-14 i Dz 4,1-12)
PS.
Żadne prima aprilis! Mamy nowy miesiąc. Trzeba przyśpieszyć! I wstawanie i życie!

