KIEDY DAJESZ SIEBIE

31-03-04

Czymś głęboko uszczęśliwiającym jest doznawanie piękna. Znasz to z wędrówki po Orlej Perci, z porannego odsłuchiwania ptasich symfonii czy choćby zachodu słońca nad rzeką. Nie potrzebujesz nazywać czym to piękno jest. Ono jest i uszczęśliwia. Ma taką naturę, że wypromieniowuje się szczęściem. Wystarczy, że się otworzysz – raz trzeba szeroko otworzyć oczy, raz zamknąć, raz zapatrzeć, innym razem zmrużyć. Posłuchać. Wciągnąć w płuca. Dotknąć.

Ważne jest także, aby piękno odciskało się na dziełach twojego życia. Choć nie ma ustalonej miary ani zasady uniwersalnej, możesz tchnąć w swoje życie piękno. Wtedy, gdy rozmawiasz, w każdej frazie, twoja staranność, uroda słów, może wyczarować z języka arcydzieło. Można też oczywiście wpaść w słowotok. Byle jak, bez rytmu, niuansów (na które zwykle szkoda czasu – a szkoda, bo nie smakują zupy niesolone). Piękno można odcisnąć na parzonej właśnie herbacie i trasie wiosennego spaceru. Zwykle wystarczy by nie poddać się bylejakości – wtedy gdy piszesz, mówisz, telefonujesz, idziesz, organizujesz, pracujesz, czytasz i śpiewasz. Kiedy dajesz siebie – ludziom, Bogu, dziełom – tchnąłeś piękno. A piękno, co wydaje się aż zadziwiające – zbawia.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.