TU KANONADA TAM OLIMPIADA

Piątek 8 sierpnia 2014

Sofa miała może z dwadzieścia minut na spakowanie dobytku i wymarsz z wioski, gdzie od pokoleń mieszkała jej rodzina. Nadchodziły wojska rosyjskie i wszyscy Gruzini musieli opuścić teren Osetii Południowej, zostawiali domy, wyposażenie, samochody i zwierzęta. To już były łupy najeźdźców. To było dokładnie sześć lat temu, 8 sierpnia 2008 r. I dokładnie tego samego dnia w Pekinie uroczyście wystartowała 19 Olimpiada. Świat skupił się na medalach sportowców, Sofa i kilkadziesiąt tysięcy innych Gruzinów bezpowrotnie traciły historię i rodzime ziemie.

Przekaz medialny banalizuje wojny i konflikty, dramaty ludzi i całych narodów. Co innego kiedy spotykam uczestników tych zdarzeń twarzą w twarz. Reverien Rurangwa, którego przed dwoma miesiącami gościliśmy w Lublinie wyjmuje wprawnym ruchem lewe oko, sztuczne. Właściwe wyłupili mu oprawcy z plemienia Hutu w Ruandzie, dwadzieścia lat temu. Maczeta odcięła mu też rękę, teraz ma plastikowy kikut.

Pół roku temu pod Lwowem spotykam się z żoną i córkami Andrija, który zginął od kul snajpera na kijowskim Majdanie. Pisałem o tym, płaczą po mężu i ojcu, choć są też dumne, bo umierał, aby Ukraina była lepsza.

W głowie mam już wiele dat. W sierpniu, pierwszego, pamiętam o Powstaniu, szóstego o pierwszej bombie atomowej, która za jednym zamachem zabiła prawie 80 000 Japończyków w Hiroszimie, ósmego o początku wojny Rosji z Gruzją i dziesiątkach tysięcy uchodźców. Pierwszego września będę pamiętał o Westerplatte.

Obrazki w TV i Internecie spłaszczają historię. Spotkania z ludźmi, którzy są uczestnikami dramatów, napełniają mnie niepokojem. Chcę pamiętać o niewinnych śmierciach moich sióstr i braci w różnych miejscach, chcę też wam przypominać. Kiedy mówię „Ojcze Nasz”, to w „Nasz” są oni wszyscy, zabici, okaleczeni, skrzywdzeni i wypędzeni. Chcę pamiętać, bo to historia mojej rodziny, mojej wielkiej ludzkiej rodziny, w której pokój i sprawiedliwość wciąż są marzeniami.

Itinerarium

ŻYCIE JAK FRONT

Czwartek 7 sierpnia 2014

Znajomy opowiadał mi o swojej sytuacji w pracy. Porównał ją do stanu okrążenia na froncie, z góry naciska go szef, a z obu flank czyhają koledzy z firmy. Pozostaje jedno sensowne wyjście – uciekać, tylko ten kierunek jest otwarty i pachnie wolnością.

Rzeczywiście, pomyślałem, dzisiaj toczy się miliony walk, gdzie celem jest pokonanie drugiego lub całych grup. Jest pole walki politycznej, są wojny gospodarcze, pojedynki na słowa w studiach telewizyjnych, są wojny domowe w naszych rodzinach. Miejsca pracy zmieniły się w ringi, na których nieustannie trzeba kogoś pokonać, wyeliminować, wyprzedzić czy wręcz wypchnąć. Nieustanna walka w której nasze pokolenie zużywa siły, nerwy i czas. Dochodzimy do banalnej konstatacji, że „życie to walka” i bezwiednie realizujemy scenariusze bitewne na wielu frontach. Trudno sądzić, że jesteśmy Pokoleniem Walecznym, raczej walącym co chwilę w kogoś.

Podziwiam żony, mężów i dzieci, które walczą – modlitwą, postem, cierpliwością – o trzeźwość mężów, ojców, synów, córek, żon, matek. Podziwiam wszystkich, którzy walczą z chorobami, tymi przejściowymi i tymi do końca dni. Rozumiem i wspieram każdego kto walczy ze swoimi grzechami i słabościami, czasem wygrywając, czasem ponosząc porażki.

Pozytywna walka była treścią życia Jezusa do samego końca. Nie walczył z nikim ani przeciwko komukolwiek. Walczył o ludzi, dla ludzi i razem z nimi. Są walki, które mają sens. I takie, po których chce się tylko uciekać.

Itinerarium

LICZY SIĘ TO CO DZIŚ I JUTRO

Kazanie na Święto Przemienienia Pańskiego

Środa 6 sierpnia 2014

Co roku, w środku lata, wpada mi w kalendarz Święto Przemienienia. Znam wszystkie możliwe teologiczne interpretacje tego, co zdarzyło się na górze Tabor. I długo o tym mógłbym rozprawiać.

To święto najbardziej wprost mówi mi o szansie zmiany, nawrócenia. Zwykliśmy oceniać życie z perspektywy porażek, błędów, wpadek, popełnianych głupstw i grzechów. Z Bożej perspektywy wygląda to pewnie dość zabawnie. On nie pamięta naszych grzechów i pomyłek, choć one długo jeszcze kołaczą się u nas w głowach i sercach. My myślimy o tym, co zrobiliśmy, a Bóg czeka na to co robimy i zrobimy. Przemienienie zawsze jest kwestią „Dzisiaj” i „Jutro”, Wczoraj bywało pewnie różnie.

Czas przemienienia to właśnie dzisiaj, środa, szósty sierpnia 2014.

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Itinerarium

POGAWĘDKA ZŁEGO Z DOBRYM

Wtorek 5 sierpnia 2014

Zdarzyło się, że zły i dobry spotkali się na pogawędce. Zły, który niespecjalnie lubi dobrych od razu zaczął:

 

– Jaka to różnica czy ktoś jest dobry czy zły? No popatrz, ty jesz czereśnie i ja jem czereśnie. Ty masz samochód i ja także. Pioruny, które wczoraj waliły w nasze miasto ominęły i mnie i ciebie. Jaka to różnica czy ktoś jest dobry czy zły? Ty masz żonę i dzieci, u mnie tak samo. Prawda?

 

– Prawda – wtrącił dobry.

 

– A widzisz, ja skończyłem studia i ty też magister jesteś. Obydwaj pijemy piwo, prawda? Więcej powiem, ty złamałeś nogę na nartach, a ja nie! Winda zacina się i u mnie i u ciebie, prawda?

 

– Prawda.

 

– Jaka to różnica czy ktoś jest dobry czy zły? Obydwaj w deszczu idziemy pod parasolami a pada równo na mnie jak i na ciebie, prawda? Ty kupujesz bułki na śniadanie i ja robię to samo. Borowanie u dentysty zaliczamy obydwaj. Żaden z nas nie ma zniżek na benzynę, a nasze psy szczekają dość podobnie. Jaka to różnica czy ktoś jest dobry czy zły? No jaka?

 

– Na pewno taka, że ty dużo więcej gadasz – zakończył spotkanie dobry człowiek i poszedł po chleb i masło dla biednych sąsiadów.

Itinerarium

UROK PROSTOTY

Poniedziałek 4 sierpnia 2014

Dwóch uczonych dyskutowało nad kwestią pustego grobu Jezusa z Nazaretu. Jeden przytaczał kilka możliwych wyjaśnień:

 

– Po pierwsze, ciało mogli zabrać Jego uczniowie, w ten sposób mieli argument za Jego Boskością. Po drugie, mogły to zrobić zadurzone w Nim kobiety, wiedziały, gdzie jest grób i mogły obawiać się o zbezczeszczenie zwłok. Po trzecie, hierarchia żydowska też miała w tym interes, mogli usunąć Jego ciało, żeby grób nie stał się miejscem pielgrzymek Jego wyznawców. Po czwarte wreszcie, Rzymianie mieli już dość zamieszek i niepokojów, więc usunęli Jego zwłoki wedle zasady – nie ma ciała, nie ma problemu.

 

– Współczesna nauka, o czym kolega pewnie słyszał – odpowiedział drugi uczony – stanowi, że w przypadku konkurencyjnych teorii należy wybrać tę, która charakteryzuje się największą prostotą, mimo, że może być całkowicie nowa i w wielu miejscach odbiegać od dotychczasowych przekonań? Ja myślę, że On zmartwychwstał.

 

Ps. Wprowadzenie kryterium prostoty przy ocenie teorii naukowych (głównie w fizyce) przypisuje się Pierre Duhem, francuskiemu filozofowi z przełomu XIX i XX wieku.

Itinerarium

LUDŹMI TRZEBA SIĘ ZAJĄĆ

Kazanie na 3 sierpnia 2014

18 Niedziela Zwykła

Puste miejsce, późna pora i tysiące głodnych ludzi. Takie zbiegowisko najlepiej rozpędzić, rozumowali uczniowie Jezusa. On jednak zajmuje się tymi ludźmi, rozumie ich i daje posiłek. Wie, że najpiękniejsze nawet słowa odbiłyby się od pustych żołądków jak groch od ściany.

Wieczorami, o późnej porze, w pustych pokojach, przed telewizorami i ekranami komputerów miliony ludzi wegetują  w oczekiwaniu na czyjeś zainteresowanie i zrozumienie. Na proste zapytanie: „Dobrze się czujesz?” Niektórzy nie usłyszą cichego szeptu Jezusa. Ale od czego On ma nas? „Wy dajcie im jeść!”

Ludzi nie można odpędzać i odganiać, zbywać i lekceważyć. Ludźmi trzeba się zająć i w ten sposób wypełnić Ewangelię.

 

Liturgia słowa

 

(Mt 14,13-21)
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

 

(Iz 55,1-3a)
To mówi Pan Bóg: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.

(Ps 145,8-9.15-18)
REFREN: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(Rz 8,35.37-39)
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

 

Itinerarium

SZACUN POLSKA

Sobota 2 sierpnia 2014

Szczerze się cieszę, że ostatnio tak dużo mówimy o Polsce, i jeszcze będziemy mówić, bo zaraz wspomnienie sierpniowego Cudu na Wisłą i Solidarności. To jest szczególnie ważne dla najmłodszych pokoleń, dla których ojczyzną stały się galerie handlowe i portale społecznościowe.

Fragment sondy, z wczoraj, wypowiedź młodego chłopaka „Nie poszedłbym do powstania, nie czuję się Polakiem, jestem obywatelem świata, Europejczykiem …” Od razu miałem deja vu, jakiś nowy „internacjonalizm”, przed dawnym z czasów komuny moje pokolenie jakoś się obroniło i za nic nie chcieliśmy być „towarzyszami” i oparliśmy się „dyktaturze międzynarodowego proletariatu”. Głupota ma jednak przypływy i odpływy, dziś jej fala wzbiera i wyrzuca na brzeg „obywateli świata”. Mogę się zżymać ale jest coraz więcej młodych ludzi, którzy budują tożsamość dzięki powszechnej dostępności do coli i frytek.

Bywając na różnych kontynentach i w wielu krajach, nigdy nie wstydziłem się, że jestem Polakiem. Wielkie drzewo narodów wydało także piękną gałąź z Polakami. Bez nas to drzewo nie byłoby tak piękne i bogate. Starodawne „Szczęść Boże” brzmi naprawdę sensownie, a fastfoodowe „Heja”, „Hello” zaczyna się dopiero za Odrą i Dunajem.

Polski ten sierpień, polski czas.  Polska, szacun, wielka duma.

Itinerarium

SPADEK PKB W CZASIE POWSTANIA

Piątek 1 sierpnia 2014

Żałosne są debaty z pytaniem czy Powstanie Warszawskie miało sens. W czasach kiedy Miłość do Ojczyzny została wyrzucona najpierw z praktyki a teraz i ze słownika, żadna śmierć za kogoś czy za coś nie ma sensu. W ulubionych dzisiaj kategoriach „wzrostu gospodarczego” oraz „przyrostu PKB”, Powstanie było nonsensem. Przemądrzali znawcy wszystkiego doradzaliby niekończące się negocjacje oraz „długofalowe i narastające sankcje” wobec agresora. W rzeczywistości okupowanej Warszawy mogłoby to na przykład oznaczać spowolnienie dostarczania młodych ziemniaków (właśnie świetnie obradzających w końcu lipca) do hitlerowskich stołówek.

Człowiek musi jednak mieć w życiu świętą, najświętszą sprawę, dla której godzi się oddać wszystko, nawet życie. Tego się uczymy od Chrystusa. Polska droga często oznaczała wybór – nad życie – triady Bóg, Honor, Ojczyzna. Zginęli Powstańcy, zginął potem Romek Strzałkowski (1956, Poznań), zginął Janek Wiśniewski (naprawdę Zbyszek Godlewski, 1970, Gdynia), zginął Jerzy Popiełuszko (1984, Włocławek), zginęło 11 Nazaretanek w Nowogródku (1 sierpnia 1943). Tak się polski duch rwał do wolności i miłości, że życia nie skąpił, ale je oddawał. Bardzo to niepojęte dzisiaj, „dyskusyjne” jak mawiają „zaproszeni do studia goście”.

Bóg, Honor, Ojczyzna, Wolność, Miłość, są święte, najświętsze sprawy, za które warto i trzeba oddać życie.

Itinerarium

TRZEBA IŚĆ

Czwartek 31 lipca 2014

Od początku ludzkości możliwość spotkania i poznania Boga wiązała się z drogą. Trzeba iść, aby Go spotkać. Rozumiał to Abraham, wychodzący ze swojego Ur w Chaldei, Mojżesz ruszający z Egiptu czy wreszcie apostołowie, idący „na cały świat”. Średniowiecze aż kipiało od wędrowców, zajmujących się w całym życiu tylko i wyłącznie chodzeniem i szukaniem Boga. Dziś uznalibyśmy to za kompletnie bezproduktywny styl życia, naganny i szkodliwy.

Często wspominam tutaj, że zaniechaliśmy poszukiwania Boga, ponieważ myślimy, że jest On nam „przynoszony”, dostarczany, niemal „podsuwany pod nos”. Podziwiam ludzi, którzy ruszają w naszych czasach w drogę. Darwina i Jacek (pisałem już o nich) idą obecnie pieszo przez Gruzję (w ub. roku przeszli Kubę!) – patrz http://naszewedrowanie.blogspot.com Inni, zwący się pielgrzymami miłosierdzia, przemierzają różne strony świata (http://idzieczlowiek.pl ).

Piszę o tym, aby przypomnieć, że bez drogi, bez ruchu, bez poszukiwania jedynie się łudzimy, że możemy spotkać Boga.

Itinerarium

KROPLA WODY U WIADRA

Środa 30 lipca 2014

 Narody są jak kropla wody u wiadra, uważa się je za pyłek na szali. Ilekroć czytam ten zapis u Izajasza (40:15), uśmiecham się i dziękuję, że znalazł się ktoś, kto z dystansem mędrca patrzy na poczucie wielkości człowieka, wciąż rosnące. Kropla wody u wiadra. Kropla wody spada i wiadro nie poczuje zmiany. Pyłek na szali nie zmienia wagi ani w jedną ani w drugą stronę.

Za mniej więcej dwa tygodnie nad naszym niebem rozegrają się noce Perseidów, miliony meteorów zatańczą w niepojętych dla nas układach, a uczeni astronomowie dywagować będą czy któryś z kosmicznych ładunków ma szansę zmienić tor i zagościć na naszej planecie. Jak będzie dorodny, to nastąpi krótkie „pac”, tak jak przy zabiciu nieznośnej muchy plastikową packą, i nasza ziemia zmieni się w zupełnie coś innego.

Nie jestem fanem czarnego humoru i złowieszczych przepowiedni, ale  wiem, że w kosmosie wrze i w niewielkim stopniu rozumiemy do czego to może doprowadzić. Ludzie uwielbiają demonstrować swoją wielkość przez przewagę gabarytów. Najwyższy budynek na świecie, największy jacht, najszybszy samochód, najmniejszy zegarek, etc. Są to rzecz jasna bezrozumne wygłupy i wyścigi znudzonych zarozumialców.

Poszukujemy wszyscy czegoś, co ma i większy i głębszy sens, trwałość ponad fizyczną i ponad czasową. Łatwiej wymyślić i zbudować największy jacht niż przez rok, dzień po dniu, konsekwentnie być dobrym. Wszystkie wielkie jachty, wysokie i najwyższe budynki, miniaturowe zegarki i najbystrzejsze samochody, mogą w rzeczywistości być jedynie nieistotnym dodatkiem do dobra, które decyduje o wielkości człowieka.

Kropla wody odrywa się od wiadra i nic się nie dzieje. Perseidy tańczą i wariują i nic się nie dzieje. Rośniemy jako ludzie, dorastamy do miary dzieci Bożych przez proste, codzienne, wytrwałe dobro. Dobro, które niezawodnie upodabnia nas do Dobrego Boga.

Itinerarium