SERCA W GÓRĘ

Kazanie na 2 Niedzielę Wielkiego Postu 21 lutego 2016 Jeżeli posłuchamy głosu serca, znajdziemy tęsknotę za przemianą. Tak, chcemy być inni, lepsi, szczęśliwsi. Pragniemy życia jasnego, dobrego, niezwykłego.

Żeby się przemienić idziemy na rekolekcje, do spowiedzi, odmawiamy więcej modlitw, zrywamy się na rezurekcje i o północy wędrujemy na pasterki. Wszystko to jest dobre, pomocne.

W czasie mszy świętej pada wezwanie: „W górę serca”, odpowiadamy: „Wznosimy je do Pana”. Łatwiej oczywiście jest podnieść ręce, też ładny gest. W poszukiwaniu przemiany włazimy na Rysy, Halicz lub choćby na Łysą Górę. Zapaleńcy jadą na Kazbek lub nawet Mount Everest.

Góra, o której dziś słyszymy, jest w naszych sercach, najbliższa i jedyna góra naszego przemienienia. Jesteśmy naprawdę inni, lepsi i piękniejsi, mądrzejszy i bardziej święci. Wszystko zależy od przemiany serca. Wszyscy to czujemy, nie musimy uciekać na jakiekolwiek pagórki. W górę serca!

Liturgia słowa

(Łk 9,28b-36)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.
(Rdz 15,5-12.17-18)
Bóg poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Potem zaś rzekł do niego: Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność. A na to Abram: O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność? Wtedy Pan rzekł: Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę. Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat.

(Ps 27,1.7-9.13-14)
REFREN: Pan moim światem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

Usłysz, o Panie, kiedy głośno wołam,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie.
O Tobie mówi moje serce:
„Szukaj Jego oblicza”.

Będę szukał oblicza Twego, Panie.
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy,
nie odtrącaj w gniewie Twojego sługi.
Ty jesteś moją pomocą więc mnie nie odrzucaj.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
W krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

(Flp 3,17-4,1)
Bracia, bądźcie wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. Przeto, bracia umiłowani, za którymi tęsknię – radości i chwało moja! – tak stójcie mocno w Panu, umiłowani!

(Mt 17,7)
Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Tego słuchajcie”.

 

Itinerarium

TRUDNA TA MIŁOŚĆ

 

Sobota 20 lutego 2016 Miłość jest trudna, mówią tak często żony i mężowie, oczywiście nie w pierwszym miesiącu po ślubie. O tym, że miłość jest trudna wiedzą też rodzice, zwłaszcza jak dorastają ich nastoletnie dzieci. Te same dzieci rozumieją trud miłości, kiedy ich rodzice zapadają na demencję i przestają rozpoznawać swoich najbliższych.

Do trudnych miłości Chrystus dokłada jeszcze jedną: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. W ramach testu zróbcie sobie krótką listę tych, którzy was nie lubią, mówią złe rzeczy o was, chcą zająć wasze miejsca (i zarobki) lub po prostu, bezinteresownie zazdroszczą wam. Ile razy za nich się pomodliliście? Oczywiście nie o nieszczęście, ale o pomyślność, o pomyślność dla waszych prześladowców. Trochę speszony pytam – ale za Ewangelią – czy ich kochacie? To samo pytanie stawiam i sobie.

Hasło miłości nieprzyjaciół mogłoby pozostać frazesem, gdyby nie Jezus Chrystus i Jego słowa przebaczenia z krzyża. Swoją drogą, życzliwość dla wrogów i modlitwa za nich czynią nas prawdziwymi ludźmi. Prawdziwymi ludźmi, dziećmi Boga. Nauka Chrystusa: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, kończy się dopowiedzeniem: abyście się stali synami Ojca waszego (Mt 5, 43-48).

 

Itinerarium

On jest Piękny

Piątek 19 lutego 2016 Nie powinniśmy kraść, przeklinać, kłamać, cudzołożyć i bić ludzi. Powinniśmy chodzić do kościoła, do spowiedzi a nawet na Gorzkie Żale. Wypada też odmawiać pacierz. Zasadniczo trzeba się strzec, żeby nie podpaść Bogu. No to bawimy się w tę grę, zasada jest prosta – zainwestować jak najmniej, zyskać jak najwięcej.

Śpiewajcie Panu, błogosławcie Jego imię – czytam w jednym psalmie, Dobry jest Pan, łaskawość Jego trwa na wieki, a wierność Jego przez pokolenia – znajduję w innym, Radośnie wykrzykuj na cześć Pana, cała ziemio, cieszcie się i weselcie, i grajcie – słyszę w następnym.

Bóg jest piękny, zachwycający, niezwykły. Zastanawiam się jak odkrywali to autorzy psalmów 3 tysiące lat temu i dlaczego my utkwiliśmy w schemacie zakazów i nakazów, lawirując pomiędzy przymusami.

Bóg jest piękny, przyznaję, że odczuwam to, widzę i słyszę każdego dnia, pewnie wielu z was także. To jeden z powodów dla którego Go kochamy i chcemy Mu śpiewać. Radosnego serca życzę dla wszystkich, którym bliski jest Piękny Bóg.

Itinerarium

A PSY NADAL LIŻĄ WRZODY

Czwartek 18 lutego 2016 Nikt do niego nie dzwoni. Nikt nie zapyta jak się czuje. Nikt do niego nie zagląda, najpierw z powodu braku domu, ale nawet jakby miał własny kąt też by nikt nie zaszedł.

Ma na imię Piotr. Choruje na nogi, serce i wątrobę, dużo tego, za dużo też ma alkoholu za sobą i w sobie. Na obu rękach i nogach ma już trochę zasklepione rany, po świerzbie i ukąszeniach wszy.

Od czasu do czasu przychodzi z psem przybłędą. Pies nie ma imienia ale lubi Piotra, zawsze może liczyć na pogłaskanie.

Mało odkrywcze to moje spostrzeżenie. Przypomniałem sobie, że o jednym takim mówił już Pan Jezus. Nie o Piotrze ale o Łazarzu, do którego „psy przychodziły i lizały jego wrzody” (Łk 16,19-31). Mam nadzieję, że pamiętacie jak ta historia się kończy.

Itinerarium

CZAS NA NAJLEPSZY RUCH

Środa 17 lutego 2016 W Wielkim Poście na myśl przychodzi nam Bóg. Może nie tylko dla wierzących, bo tym akurat On zawsze przychodzi na myśl.

Większość z nas jest jednak z kategorii tych, którzy trochę wierzą i trochę nie wierzą, przypominamy wahadło dyndające z jednej strony w drugą. Radzi bylibyśmy znaleźć jakiś super mocny dowód, że jest Bóg i że jest taki, jak o Nim słyszymy. Jestem prawie pewien, że do Wielkanocy nic takiego nie znajdziemy.

Oczekujemy jakiegoś ruchu obok nas, ponad nami lub przed nami, podczas gdy jedyny sensowny ruch może dokonać się w nas. Tkwimy w stagnacjach życiowych i duchowych, podłubiemy w uchu lub nosie pomiędzy różańcem i pacierzem.

Widziałem już pierwsze żurawie, ruszyły za światłem, zaczęły nowe życie. Słyszałem grzywacze, które także zaufały dłuższym dniom i zbierają gałązki na nowe gniazda.

Od stania w miejscu niejeden już zginął (Stachura). Wahamy się w  jedną i drugą stronę. I mamy najlepszy czas na dobry ruch.

Itinerarium

MODLITWA Z KIJEM W RĘKU

Wtorek 16 lutego 2016 O modlitwie nauczyłem się dużo też od dzieci. I to ważnych rzeczy. Dzieci „walą prosto z mostu”, sam kiedyś słyszałem jak na przyjęcie kilkulatek (ku osłupieniu rodziców) wypalił do gościa: „Ale pan jest gruby!” Dzieci, kiedy mają problem krzyczą i drą się. Wybuchają szczerym śmiechem i serdecznym płaczem. Bawią się tym, co jest pod ręką, kijem, oponą od samochodu albo butem (but w ogóle jest bardzo podobny do statku). Dzieci mówią „daj”, „nie chcę” i „boję się”, my zwykle owijamy nasze prośby w trzy celofany.

Na modlitwę meldujemy się dwadzieścia centymetrów nad ziemią (potrzeba się unosić przed Najwyższym), a nasze formuły mają postać mocno wyprasowanej koszuli z krawatem, przykrytej czyściutkim garniturem. Trochę pajacujemy, dumając jakby tu przekonać Gościa, który akurat może nie być zbyt chętny naszym prośbom. Opracowujemy strategię pobożnego, nadętego wyłudzania zdrowia, pomyślności i dobrobytu.

Ucząc się od dzieci, nie bójmy się przed Bogiem głośno śmiać, jeszcze głośniej płakać, jak trzeba krzyczeć i mówić wprost to, co mamy w sercu. Modlić się, najbardziej pewnie znaczy być przed Bogiem jakimi jesteśmy, nawet z kijem w ręku lub oponą do zabawy.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. 

 

Itinerarium

OD GADANIA NIE MA NAWRACANIA

Poniedziałek 15 lutego 2016 Mamy się nawracać zawsze, ale w Wielkim Poście przede wszystkim. Macie się nawracać, mówimy do was my księża w czasie kazań. Wracacie ze mszy do domów i może mówicie sobie, że w kościele mówili, że trzeba się nawracać. Potem pójdziemy na rekolekcje i do spowiedzi przed świętami, właśnie po to, aby się nawracać.

I tak sobie rok po roku, od świąt do świąt gadamy o tym, że trzeba się nawracać. Najlepiej później, kiedyś, no może od jutra. W ogóle to ludzie powinni się nawracać, zwłaszcza ci, co są bardzo źli i grzeszni.

Dobrze jak dopadnie nas taka chwila szczerości, w nocy bez snu albo za dnia przed lustrem, kiedy zamiast gadania pojmujemy, że to ja i teraz muszę zmienić życie. Zamiast gadania, ja i teraz. Ja i teraz, dziś.

Itinerarium

POWRÓT DO TRZECH MIŁOŚCI

Kazanie na 1 Niedzielę Wielkiego Postu 14 lutego 2016 W całej naszej wierze chodzi o życie wieczne. To nasze marzenie i najgłębsze pragnienie, szlachetne, wszczepione przez samego Boga. Wiemy – a ja tylko przypominam – że trzy miłości dają nam wieczność. Miłość do Boga, całym sercem, duszą, ze wszystkich myśli i sił, druga to miłość bliźniego i trzecia, trudna bardzo, miłość do siebie samego.

Możemy jednak zejść z tych dróg i zacząć się wałęsać. Wałęsać się możemy za pieniędzmi, sławą i władzą, jak ostrzega dziś Ewangelia. To mogą być miłe spacery, przyjemne. Wszystkie pokusy są słodkie.

My jednak marzymy i pragniemy życia wiecznego, dlatego wracamy do trzech miłości. Walentynki na serio, na 14 lutego.

Liturgia słowa

(Łk 4,1-13)
Jezus pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

(Pwt 26,4-10)
Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu.

(Ps 91,1-2.10-15)
REFREN: Bądź ze mną, Panie, w moim utrapieniu

Kto się w opiekę oddał Najwyższemu
i mieszka w cieniu Wszechmocnego,
mówi do Pana: „Tyś moją ucieczką i twierdzą
Boże mój, któremu ufam”.

Nie przystąpi do ciebie niedola,
a cios nie dosięgnie twego namiotu.
Bo rozkazał swoim aniołom,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.

Będą cię nosili na rękach
abyś nie uraził stopy o kamień.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka podepczesz.

„Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie,
osłonię go, bo poznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
i będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę”.

(Rz 10,8-13)
Cóż mówi Pismo? “Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim”. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.

(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

 

Itinerarium

MODLITWA JAK DRZEWO

 

Sobota 13 lutego 2016 Wielu z nas dzisiaj nie modli się. A jeśli już, to z niechęcią lub z jakimś przymusem, z przekonaniem, że Bóg wymaga od nas słów (pacierza, różańca, litanii).

Bardzo wiele o modlitwie nauczyłem się od drzew i wiem, że modlitwa jest jak drzewo. Drzewo rośnie wzwyż, w górę, to jest pierwszy wymiar modlitwy. Drzewo, dalej, nieustannie wrasta w ziemię, rozkorzenia się. Tak jakby od wzrostu w górę nabierało mocy do wkorzeniania się. A trzeci wymiar modlitwy to rozgałęzienie, na podobieństwo drzew, rozpostarcie ramion na wszystkie strony, objęcie wszystkich.

Zatem modlitwa to trzy proste rzeczy, pierwsza – spoglądanie wzwyż, ku Bogu. Druga, to jak najmocniejsze wrastanie w sprawy ziemi, w nasze zwykłe ludzkie dzieła, w działanie i sen, w czucie gruntu pod nogami. I trzecia, to radosne rozpostarcie ramion na wszystkich ludzi, z którymi idziemy przez życie, po to, aby ich przygarnąć.

 

 

 

 

Itinerarium

I KRZYŻ I MIŁOŚĆ

Piątek 12 lutego 2016 W krzyżu miłości nauka, śpiewamy w Wielkim Poście. Brzmi starodawnie, niemodnie i strasznie. Krzyż i miłość? Spróbujcie, w ramach prowokacji ofiarować tym najbardziej ukochanym krzyżyki na Walentynki.

Może to byłaby i ekstrawagancja. Ale i najświętsza prawda, bo nic lepiej miłości niż krzyż nie wyrazi.

 

 

 

 

 

Itinerarium