Kazanie na rocznicę poświęcenia kościołów Niedziela 28października 2018
W początkach chrześcijaństwa nie było kościołów, w sensie budowli jakie znamy dzisiaj. Wierzący w Chrystusa spotykali się „po domach”, we wspólnotach modlitwy. Bodaj najstarsza świątynia chrześcijańska to położony we wschodniej Syrii dom modlitwy pod nazwą „Dura Europos”, z pierwszej połowy III wieku.
Przez stulecia świątynie były znakiem wiary ludzi wznoszących je, dzisiaj bardziej są znakiem minionej historii, pomnikami i arcydziełami architektury. Wiemy, że świątynia w Jerozolimie i synagogi nie były jedynymi miejscami zbawczej aktywności Chrystusa. Swoje najważniejsze przesłania głosił na górach (Tabor, „Kazanie na Górze”), nad jeziorami lub w gościnie u przyjaciół (dom Marty, Marii i Łazarza). Budowle nie są koniecznym wyrazem wiary, dzisiaj w Polsce są efektem socjologicznych wyliczeń, które sugerują, że na każde 6 tysięcy mieszkańców (w domyśle katolików) powinien przypadać kościół.
Być może nadchodzą czasy, że obok pustych kościołów będą zawiązywały się wspólnoty kochających Chrystusa i wyrażających to przede wszystkim poprzez miłość do sióstr i braci. Może, paradoksalnie, nadchodzą dobre czasy dla chrześcijaństwa.
Na zdjęciu – ruiny Dura Europos.
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów.
Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.
Do tych zaś, co sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?»
Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».
Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała.
Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. (J 2,13 – 22)


To się może zdarzyć wszędzie i zawsze. Mnie na przykład dosięgło kiedy patrzyłem na tę gruzińską cerkiewkę, prostą architektonicznie, zwykłą. Poczułem wtedy, kilka lat temu, tęsknotę za Bogiem. Taką z głębi serca.
Dla nas wierzących krzyż i piątek są ważne. Bo jak Krzyż to Pan Jezus. I miłość. I życie wieczne.
Zachowywanie dystansu wobec ludzi ma pewne praktyczne zalety. Im dalej jesteśmy od siebie tym mniejsza możliwość zranienia. W prostym obrazie – jak jesteś metr od kogoś jego nóż cię nie dosięgnie. Jeśli jest to kilka centymetrów, ktoś może cię zranić nożem, odepchnąć, spoliczkować, kopnąć i opluć. To tylko obrazy fizyczne, przenieśmy to na sferę bliskości psychicznej i duchowej.
Podobnie jak każdego z Was i mnie dopadają troski i smutki. Życie na powierzchnię zwykle wypycha zmartwienia o najbliższych, o dzieci, zdrowie, pracę i przyszłość. Są także smutki rozstań, zwłaszcza tych na zawsze. Do tego jeszcze nerwy, rozstroje i depresje. A w Piśmie Świętym znajdujemy zachętę: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!” (Flp 4,4). Radujcie się, łatwo napisać, a tu deszcze, wiatry i zimna (w Polsce).
Wczorajsza noc i dzisiejszy poranek w Polsce są radosne albo trudne dla tych, którzy poddali się niedzielnej formule demokracji zwanej wyborami. Wszystkich kandydatów i czempionów serdecznie pozdrawiam.
Jest pokusa, aby dzisiejszą Ewangelię potraktować jako skierowaną do apostołów kłócących się o ministerialne stołki. Popatrzmy jednak kto zmywa naczynia u nas w domu, kto szoruje klozet, sprząta po psie i nie waha się podmywać sparaliżowaną babcię. Jeśli tam siebie odnajdziemy, dobrze słuchaliśmy tej Ewangelii i więcej jeszcze – zamieniliśmy ją w dzieło.
Chodziłem niedawno po dziedzińcu KUL. Jubilat – uniwersytet – obchodzi właśnie 100 lat. Uświadomiłem sobie, że spotykałem tu ważnych i wielkich ludzi, niezwykłych i absolutnie wyjątkowych. Piszę o nich w najnowszej Niedzieli
Piszę o tym, co sam przeżyłem. Drugi czerwca 1979, Warszawa, wtedy Plac Zwycięstwa (teraz Piłsudskiego), stałem tam z dwoma milionami innych. Słyszałem: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi!”. Zstąpił, odnowił, za rok w sierpniu 1980 – była Solidarność. Potem przyszedł cios, stan wojenny, zdawało się, że to koniec.