Środa 10 listopada 2021
Wszyscy mamy jakieś domy, mieszkania, bardzo dobrze, gratuluję, podziwiam ludzi, którzy dzięki solidnej pracy i pomysłowości, wznieśli bądź kupili piękne, przestronne domy.
Znam też miejsca, gdzie mieszkają moje siostry i bracia nieładnie nazywani „bezdomnymi”, w zasadzie mają domy – alternatywne. Bo czyż stary wagon na zachwaszczonej działce pod Lublinem, gdzie mieszka Ania z Markiem, nie jest domem alternatywnym? Albo zapadająca się rudera, w której bez światła i wody żyje pan Leszek? Albo piwnica, w centrum miasta, którą dzieli wespół ze szczurami Darek razem ze swoją ukraińską miłością o imieniu Ina?
Kiedy rozmawiam z moimi siostrami i braćmi z alternatywnych domów, nikt z nich nie chce iść do schroniska czy noclegowni. Od kilku lat Centrum Wolontariatu w Lublinie (podobnie jak wspólnoty Emaus) zabiera ludzi z alternatywnych miejsc bytowania do prawdziwych domów. Prowadzimy obecnie dwa takie domy, a w najbliższą niedzielę, w Piąty Światowy Dzień Ubogich, otworzymy trzeci, na przedmieściach Lublina.
Miałem kiedyś pokusę, aby założyć schronisko dla osób z tych alternatywnych miejsc. Ustrzegł mnie przed tym Pan Bóg przez Żabę (ksywa). Rozmawiałem kiedyś z nim na Młyńskiej, Żaba kurzył papierosa, był lekko wstawiony i zarzucił temat:
– O, patrz ksiądz, tu mieszkają biedaki – wskazał na pobliską noclegownię – a tam kaleki, teraz kiwnął palcem w kierunku schroniska dla bezdomnych niepełnosprawnych… A u ciebie, to mieszkają VIP-y.
Już mi się zrobiło miło z powodu wyróżnienia, ale dopytałem:
– A czemuż u mnie VIP-y?
Żaba zaciągnął się skrętem i wycedził:
– Bo mają klucze!
Klucze! Klucze! Jasne, Żaba, masz rację, klucze! Kidy ktoś idzie do schroniska czy noclegowni, zawsze jakiś odźwierny otwiera i zamyka drzwi, wyprasza rano (z noclegowni), ochrzania, gasi światło i ucisza. A te siostry i ci bracia, którzy idą do naszych domów dostają klucze! Tak, Żaba, to są VIP-y! Otwierają sami drzwi, sami je zamykają, noszą dumnie swoje klucze w kieszeniach, sami zapalają i gaszą światło, a ciszę muszą wynegocjować z resztą współmieszkańców. W naszych domach mieszka najczęściej 5 – 6 osób, w trzech pokojach, najwyżej dwuosobowych. Te dwójki zwykle zajmują pary, głównie „błogosławione konkubinaty”, nie ma dla nich miejsca w innych instytucjach, tam oddzielnie są kobiety i mężczyźni. Ale jak rozdzielać parę, która żyje ze sobą 10 czy 15 lat? Byłoby to bardzo nie po Bożemu, i nie po ludzku.
Noclegownie i schroniska są błędem systemowym, nikt z osób bezdomnych nie chce tam iść, chyba, że nie ma innego wyjścia. Oczywiście, system noclegowni i schronisk jest tańszy niźli małe wspólnoty w domach, tańszy ale nieskuteczny. O tyle potrzebny, że w czasie mrozów ratuje zdrowie czy życie, ale bardzo rzadko stanowi drogę do pokonania bezdomności. Jeśli ktoś jest bez-domny, to nie schroniska mu potrzeba, ale domu! Ta uwaga najmniej dotyczy osób bezdomnych i niepełnosprawnych jednocześnie. Słusznie rzekłeś Żaba, wynagrodziłem Cię całą paczką kupnych fajek, jeszcze dołożę.
Dotychczas w naszych domach mieszkało 87 osób, nie wszyscy poradzili sobie w drodze powrotu do życia społecznego, niektórzy po 3 miesiącach, inni po pół roku, wrócili do swojego wagonu (Ania i Marek) albo starego kiosku ruchu (Kasia i Krzysiek). Ale ile maiłem radości, jak poświęciłem samochód Krzysztofowi, wrócił do ludzi, po latach spędzonych na przemian w więzieniu i zawaliskach.
Dopowiem, że same domy nie pracują, wokół każdego domu jest sztab ludzi, przeważnie wolontariuszy, są psychologowie, terapeuci i cicerone, czyli osoby wspierające mieszkańców naszych domów (jeden na jeden). Jestem wszystkim bardzo wdzięczny za ich czas, energię, cierpliwość i poczucie humoru. Brakuje nam jeszcze pewnie kolejnych 50 cicerone, piszcie, chętnie was przyjmiemy.
Nowy Dom, który otworzą kluczami siostry i bracia z miejsc alternatywnych to moja wielka radość, wielka radość i mała troska, pozostaje nam jeszcze do spłacenia 35 000 złotych, koszt instalacji gazu, elektryczności, wody, zaczynam więc żebrać, ale nowocześnie – numer konta jest na końcu wpisu. Dom pobłogosławi ks. bp Adam Bab.
W kilku miejscach w Lublinie od dzisiaj zawisną bilbordy, takie jak ten dołączony dziś do wpisu. Nie ma tu żadnego picu czy fotomontażu. Jacek do niedawna często mieszkał w norze ze szczurami, z której na fotce wychodzi, jeden nawet był niebieski (raz w życiu widziałem takiego eleganta, szczura). Dziś Jacek mieszka w jednym z naszych Domów i pracuje, bardzo solidnie. Bardzo proszę tylko nie zaglądać na stronę www.bezdomni.lublin.pl – strona ta, we współpracy z osobami bezdomnymi, dopiero powstaje.
Jeszcze jedno mieszkanie pobłogosławi ks. bp Adam Bab w najbliższą niedzielę, będzie to mieszkanie dedykowane uchodźcom, przed niedzielą zamieszka w nim rodzina z Białorusi, uciekli do Polski wskutek prześladowań w swojej ojczyźnie. Ten wieki dar przyszedł z serc moich przyjaciół (ślubowałem, że nie zdradzę ich danych osobowych), będziemy płacić tylko za media, reszta za Bóg zapłać, co niniejszym czynię.
Jeszcze słówko o niedzielnej uczcie z bezdomnymi, uchodźcami, byłymi więźniami i dziećmi z biednych ulic – bardzo dziękuję za wielki odzew i waszą hojność, brakuje nam jeszcze na jakieś 150 obiadów, średnio po 37,10 zł.
Zatem, siostry i bracia, jak ktoś z Was ma jakiś dom albo i dwa, jakąś wolną chatę (nawet do remontu) chętnie dobrze je zagospodaruję, mieszkania dla uchodźców biorę dziesiątkami!
Błogosławię na przedświąteczną środę i radosne wiwatowanie od 11 listopada, o czym napiszę jutro.
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe


