Wtorek 9 listopada 2021
Kocham Polskę, szanuję polskie państwo, bez względu kto nim zarządza po 1989 roku, rzadko zgadam się z decyzjami moich rodaków w czasie wyborów. Poza jednym wyjątkiem, kibicowałem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa (1990 – 1993), nie ze względu na jej program, ale dlatego, że awans tej formacji do polskiego parlamentu obnażył absurdalną strukturę życia politycznego w kraju, panowie z PPPP przynajmniej nie ukrywali swoich motywów.
Od kilku miesięcy jest mi naprawdę wstyd za stale wyciekające maile ze skrzynek kolejnych osób zarządzających Polską. To kompromitacja i tychże władz i mających je chronić służb. Co do katastrofalnego stanu służb – wywiad, kontrwywiad, etc. – nie mam wątpliwości od dawna, od ich partactwa ucierpiało kilku moich dobrych znajomych, którzy ufając służbom pracowali dla dobra Polski, a potem figurowali na listach konfidentów, proszę sobie poczytać choćby o przypadku Andrzeja Grajewskiego, znakomitego historyka i dziennikarza („Gość Niedzielny”).
Jakieś nadzieje wiązałem z Wojskami Obrony Terytorialnej, wstąpiły tam rzesze młodych ludzi (wielu moich młodszych znajomych) z najlepszymi intencjami. Przyznam jednak – świadom krytyki ze strony terytorialsów – że idea w zamyśle sensowna, w praktyce staje się farsą. Rok temu, w czasie inwazji pandemii organizowaliśmy pomoc – uszyliśmy ponad 50.000 maseczek choćby – dla szpitali, sanepidu, etc. W akcję włączyli się także terytorialsi, wspomagając naszych wolontariuszy. Różnica była taka, że nasi wolontariusze pracowali za darmo (wszak to wolontariusze), a terytorialsi za pieniądze (niewielkie, ale jednak), jeden z nich nawet szczerze przyznał, że oni to mają „płatny wolontariat”.
Terytorialsi mają angażować się w obronę terytorium polskiego państwa, biegają po lasach i polach, brawo! Nie obronili jednakże naszego terytorium w Internecie, gdzie rosyjscy hakerzy swobodnie wykradali rządowe maile. No tak, mamy 21 wiek, niemal wszystko, co ważne, rozgrywa się w Internecie a nie w lasach.
Podobnie, dziwię się zaskoczeniu naszych władz sytuacją na granicy z Białorusią. Przypomnę, że istnieje taka formacja jak szpiedzy, czyli ideowo przekonani albo dobrze opłacani ludzie, którzy wiedzą i zawczasu ostrzegają o nadchodzących kłopotach. To może dziś jest normalne, bo i amerykańscy szpiedzy zawiedli w Afganistanie, pewnie zagapili się w Neflixa i nie zauważyli niepozornych talibów odbijających miasto po mieście.
Rozumiem nieufność Polaków do kolejnych rządów i wszelkich rządowych instytucji. Przepraszam, niestety trafiają tam przeważnie ludzie, którzy nie dostali się do intratnych firm prywatnych. Musimy radzić sobie sami. Za dwa dni Święto Polskiej Niepodległości. Moi drodzy Polacy, Rodacy, Polska to my.
I moi drodzy Rodacy, Polacy, dziękuję za Waszą ofiarność dla ubogich, dzięki Wam już prawie 200 z nich zje wytworny obiad w najbliższą niedzielę (wczorajszy wpis). To jest patriotyzm Wasz, polski, radosny, prawdziwy. Jak ufacie Internetowi, możecie fundować obiady także tutaj: https://pomagam.pl/dzienubogich
Dobrego wtorku, radości i kolorowej nadziei dla Was! Na zdjęciu – zabawa z bezdomnymi luty 2020, w lubelskiej restauracji Oranżeria.


