Sobota 6 listopada 2021
Za parę butów, wartych 230 zł i dwie flaszki wódki, załóżmy po 30 zł każda, ukradzione w mieście powiatowym Parczew pewien młodzian może pójść za kratki nawet za 10 lat. Za kradzież – której w żaden sposób nie pochwalam – rzeczy o wartości ledwo 290 zł.
Może prokurator okaże się roztropny, a sąd łagodny i kara aż tak wysoka i bezsensowna nie będzie, choć przy obecnym kursie na zaostrzenie sankcji wszystko jest możliwe.
Polska jest już jednym z niewielu państw w Europie, gdzie za tego typu wyczyn trafia się do więzienia. Gdzie indziej umieją liczyć i szanują swoje pieniądze. Zatem policzmy, miesięczne utrzymanie więźnia w Polsce wynosi ponad 3 200 zł, pobyt parczewianina w celach – przy maksymalnym wymiarze – kosztować będzie nas podatników ok. 384 000 zł. No, ale przecież za ten pobyt nie zapłaci ani prokurator ani sędzia ani pan z ministerstwa, tylko Wy, drodzy czytelnicy i ja, czyli podatnicy. Z punktu widzenia ekonomii wspomniana kara jest ciosem w nasze kieszenie, którymi poprzez wybory zarządzają rozrzutni politycy.
Może jednak młodzian po tych 10 latach oduczy się kradzieży i wróci naprawiony na łono wspólnoty w Parczewie? Nie, nieznane są przypadki poprawy w czasie odbywania kary więzienia (za wyjątkiem krótkoterminowego osadzenia), za to powszechna jest demoralizacja i być może ów parczewianin wyjdzie na wolność uzbrojony w nowe, bardziej skuteczne sposoby zaopatrywania się w nowe buty i wódkę (bez pieniędzy, rzecz jasna). Zatem, za duże pieniądze – nasze, podatników – więzienie opuści gorszy (lepszy) złodziej, płacenie za kształcenie w sztuce kradzieży jest kuriozalne, ale tak właśnie jest. Co więcej ów młodzian być może popracuje trochę w więzieniu, ale na pewno nie na tyle, by opłacić swój pobyt za kratkami i ewentualnie coś odłożyć na wyjście. Po drodze jednak nadwyrężą się albo całkiem zostaną zerwane więzi rodzinne, społeczne i towarzyskie, za to też zapłacimy naszymi pieniędzmi.
Czy można inaczej? Ależ tak! W praktyce wielu państw – zapewne z powodów troski o stan finansów – robi się wszystko, aby winowajca nie poszedł do więzienia (z wyjątkiem cięższych przestępstw). Sprawca musi poddać się terapii, psychoterapii lub/i socjoterapii, musi podjąć pracę, zadośćuczynić poszkodowanym i jeszcze zrobić coś pożytecznego dla swojej społeczności. No, ale nie w Polsce.
Na pewno zaś taka lub podobna kara spełni jedno kryterium. Nasyci społeczne pragnienie zemsty, według zasady – ukradł, do więzienia z nim! Niech się tam męczy, może popamięta. Problem oczywiście nie jest rozwiązany, ale poszedł do więzienia i jeszcze większy powróci.
Powyższa historia przypomina nieco akcję bilbordową , na której mściwy mąż bije żonę, bo zupa była za słona.
Parczewscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który ukradł buty i usiłował ukraść alkohol. Grozi mu kara nawet 10 lat pozbawienia wolności. Wkrótce jego postępowanie oceni sąd.
W miniony wtorek w jednym z marketów na terenie Parczewa jeden z klientów próbował wynieść alkohol bez płacenia. Sprawcę kradzieży w porę zauważył właściciel sklepu i go zatrzymał. Między mężczyznami doszło do szarpaniny. Podczas całego zajścia, sprawca wypuścił na chodnik dwie butelki alkoholu, które się rozbiły.
Mężczyźnie nie udało się uciec i został zatrzymany. Jak się okazało, to znany policjantom 20-latek. To nie jedyne przestępstwo na jego koncie w ostatnim czasie, ponieważ parę dni wcześniej ukradł podczas przymiarki sportowe buty ze klepu obuwniczego. Mężczyzna wykorzystując nieuwagę pracownika, wybiegł ze sklepu w nowych butach, na miejscu pozostawiając swoje stare.
Warte 230 złotych buty miał na swoich nogach 20-latek, w trakcie zatrzymania po kradzieży rozbójniczej. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.


