Środa 27 października 2021
Miałem kilkanaście lat temu zaskakującą i intrygującą przygodę w Kutaisi (miasto w zachodniej Gruzji), zostałem zaproszony przez gruzińskich przyjaciół na śniadanie w stylowej małej restauracji w centrum. W pewnym momencie podszedł do nas starszy pan, właściciel lokalu i całej kamienicy, kiedy przedstawiłem się, że przyjechałem z Lublina, gospodarz wstał i głęboko się ukłonił. Zapytał mnie o dwie rzeczy, najpierw czy zachował się grób Jakuba Icchaka Horowica, a potem czy istnieje nadal Jeszywas Chachmej. Potwierdziłem jedno i drugie. Pan okazał się Żydem, na początku lat 90-tych ub. wieku wyemigrował do Izraela, ale na starość powrócił do Kutaisi, gdzie się urodził i spędził większość życia.
Do grobu wspomnianego Horowica na starym lubelskim kirkucie do dzisiaj przybywają tysiące Żydów (w sensie narodowościowym) z całego świata, każdy chce stanąć przy mogile słynnego Widzącego z Lublina.
Nie ma w Lublinie ul. Horowica ani Majera Jehudy Szapiro, twórcy Jeszywas Chachmej przy ul. Lubartowskiej. Szkoda, bo to dwaj wybitni obywatele grodu nad Bystrzycą. Dowodzi to słabej pamięci miasta o swoich słynnych mieszkańcach. Nie ma też w Lublinie ul. Kazimierza Królewicza, który w wieku 15 lat zachwycił na zamku w Lublinie znakomitą przemową po łacinie. Nie ma też ul. Marty Kazimiery Wołowskiej, jedynej błogosławionej (i męczenniczki) urodzonej i wychowanej w Lublinie, uratowała kilkudziesięciu Żydów, rozstrzelana w Słonimiu (dziś Białoruś) przez Niemców. Nie ma też niestety w diecezji lubelskiej parafii dedykowanej tej niezwykłej kobiecie, lubliniance. Nie ma także choćby skweru im. Anny Kamieńskiej, wybitnej pisarki czy Andrzeja Nikodemowicza (kompozytor, pianista), a już na paradoks zakrawa fakt, że Jan z Lublina (tabulatura organowa) nie ma w mieście nic.
Czepiam się? Nie, najpierw chodzi o pewną prawdę, pamięć o własnych dziejach, mądry patriotyzm lokalny, szacunek dla niezwykłych postaci, wreszcie o zwykłą pośmiertną wdzięczność. Nie zmienia to mojej sympatii dla ul. Hiacyntowej i Poziomkowej. Przed wspominaniem wszystkich zmarłych przypominam tylko luki w pamięci Lublina.
Na zdjęciu grób Widzącego z Lublina.


