Piątek 9 lipca 2021
Mam nadzieję, że mieszkańcy Świdnika, w tym moi dobrzy i bliscy znajomi, uśmiechną się w trakcie lektury tego wpisu. Dla czytelników z dalszych stron wyjaśniam, że Świdnik to duże, 40-tysięczne miasto, zasadniczo prawie zespolone z Lublinem.
Niedawno w trakcie rozdawania kolacji osobom bezdomnym i ubogim ( w Lublinie) pojawił się pan, który od razu zadeklarował, że jest ze Świdnika, a ponadto wraca z pogrzebu i jest w stanie mocno wskazującym. Była to środa i poinformowałem zebranych, że następnym razem będziemy czekać na nich w niedzielę. Na co wspomniany pan uczestnik niedawnej stypy zapytał:
– Ale jutro będzie otwarte?
– Nie, tak jak mówiłem, dopiero w niedzielę.
– A w piątek będzie zamknięte? – dociekał gość.
Trochę to mnie już bawiło, ale konsekwentnie prostowałem świadomość pana.
– W piątek będzie zamknięte, powtarzam, następnym razem zapraszamy w niedzielę!
Nie wystarczyło, bo po chwili ciszy, nasz gość postanowił się upewnić odnośnie jeszcze jednej możliwości. Zakrzyknął tak, aby cała sala słyszała:
– To w sobotę będzie kolacja?
– Proszę pana, teraz będzie otwarte tylko w środy i niedziele, a w czwartek, piątek i sobotę jest zamknięte… – starałem się rozwiać wątpliwości. I wtedy człowiek głośno oznajmił:
– Ale ja ze Świdnika jestem!
Cała sala zawrzała wesołością, pan ze Świdnika również się chachał radośnie. Na początku i ja się rozbawiłem, ale potem pomyślałem, że pan ma trochę racji. Bo przecież przejeżdża te kilkanaście kilometrów i może liczyć, że zje gratisową kolację. Mam świadków, że nie zmyślam.
Kiedy opowiadałem tę historię lublinianom, mieli bardzo zadowolone oblicza, z kolei świdniczanie chcieli się koniecznie dowiedzieć jak się nazywa ich rodak (i pewnie zabronić mu wizyt w Lublinie).
Lublinianom chcę przypomnieć, że Solidarność 80 zaczęła się od strajku w Świdniku, 8 lipca, potem był Lublin, a już w sierpniu Gdańsk i reszta Polski. I jeszcze to, że jak chcą polecieć do Londynu, to z lotniska w Świdniku.
A jakby ktoś z was chciał wpaść na bezpłatną kolację do nas, to zapraszam. W niedzielę, czyli następny dzień po sobocie.


