Środa 7 lipca 2021
Siedem tysięcy, bo tyle jest z Warszawy do Toronto w Kanadzie. Basia i Paul na zaproszeniu ślubnym mieli biblijne słowa: Postępujcie drogą miłości. Po ponad 20 latach małżeństwa śmieją się, że w ich przypadku powinno być: Latajcie drogami miłości. Zanim się pobrali, rzeczywiście nalatali się. Najpierw Basia odwiedzała swoją rodzinę w Mississauga, potem zakochany w niej Paul przyleciał do Polski, do Warszawy, bo w Lublinie lotniska jeszcze nie było. Potem ona znowu do Kanady, potem wspólnie do Polski. I tak latali po drogach miłości.
Na początku to postępowanie drogą miłości pachnie patosem, jakąś odległą i nieokreśloną przyszłością. Zupełnie inaczej słowa te brzmią, kiedy ktoś spojrzy na swoje życie po wielu latach związku, małżeńskiego czy przyjacielskiego. Wtedy widać dokąd to postępowanie drogą miłości zaprowadziło. Droga miłości ma konkretne adresy w miastach czy wsiach, czasem od momentu ich wypowiedzenia czy napisania mija kilkadziesiąt lat. Niekiedy miejsce w którym zostały wypowiedziane jest odlegle o tysiące kilometrów od obecnego miejsca zamieszkania. Zmieniły się krajobrazy, budynki, ludzie. Sami popatrzcie jak to jest w waszych życiorysach.
Oczywiście czasem na tej drodze są ostre zakręty, pomyłki i bolesne upadki. Nawet jeśli tak się zdarza, to lepszej drogi nie ma.


