Poniedziałek 7 czerwca 2021
Mamy pesele, piny, kody, nipy, regony. Stajemy się szeregami cyfr i literek, które klasyfikują nas w różne kategorie. W zasadzie imiona i nazwiska są już drugorzędne. Jesteśmy coraz bardziej bezimienni czyli nowocześni.
W Apokalipsie zbawieni otrzymują „biały kamyk a na kamyku wypisane imię nowe” (2,17). Tak sobie myślę, że przez całe życie wyrabiamy sobie to Nowe Imię i na końcu właśnie tym Imieniem Pan Bóg nas wezwie. W tym Imieniu będzie streszczenie mojego życia, to, co przetrwa i nie rozleci się wraz ze śmiercią.
I myślę, że wcale nie będzie to wezwanie typu – „Bardzo proszę , teraz pan prezes …” albo „Następna jest miss Polski z roku 2021 …” albo „Kolej na czcigodnego księdza …”
Nie, w tym Nowym Imieniu zapisane będzie to, co ma sens wieczny, będzie zapis naszego dobra i miłości, coś co nas czyniło córkami i synami Bożymi, jakieś piękno naszego losu, jakaś cząstka oddana innym ludziom. Może nawet – a prawie na pewno – zdziwimy się, że tak do nas zwróci się Pan Bóg i że nagle odkryjemy po co żyliśmy i jak żyliśmy, i co z nas na wieczność pozostanie.
I życzę, abyśmy wszyscy z wielką radością mogli krzyknąć – „O Boże! Naprawdę to ja?! Ale niespodzianka! Dziękuję!”


