Czwartek 29 kwietnia 2021
Odtrąbiono właśnie powolny powrót do normalności, przynajmniej do casu kolejnej fali pandemii. Trochę się tego powrotu obawiam.
Oznacza bowiem powrót do większego żarcia, intensywniejszego ruchu (wokół siebie) i zmasowanych zakupów, często na kredyt. Będą to próby powrotów do tego, co było tuż przed pandemią.
Marzę, że jeszcze tli się szansa na powrót do normalności albo przejście do zapomnianej normalności. Normalnie ludzie nie kłamią, nie kradną, nie ścigają się jak szczury, wzajemnie się szanują, pomagają sobie w trudnych chwilach. A nawet bezinteresownie obdarowują się rzeczami, dobrymi słowami i gorącymi uczuciami. Starają się być blisko siebie, współpracują ze sobą, tworzą piękne i mądre dzieła, wierzą w miłość bliźniego, a nie tylko siebie samego.
I jeszcze szukają Pana Boga, modlą się, krócej lub dłużej, tak, jak umieją. I częściej patrzą na zachód słońca niż na stan swojego konta.


