Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli. To dwa zdania z dzisiejszej Ewangelii.
Mamy tysiące powody do narzekań, czasem aż boję się zapytać niektórych znajomych, bo wiem, że wyleją wiadro żalów i pretensji, do Boga, ludzi i w ogóle paskudnego życia. Często mówią, że kiedyś ludzie byli szczęśliwsi, żyli zgodnie z naturą, nie mówiąc już o utraconym raju na ziemi.
Nie ma co uciekać w przeszłość, miała swoje dobre i złe strony. Nie ma sensu także marzyć, że dopiero w przyszłości będzie pięknie.
Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. A widzimy już prawie pękające kasztany, parady chmur na niebie, mokre trawy i pełnię księżyca (nad Polską). Jakież to niesamowite i piękne! I za darmo dla nas!
I widzimy domy, ulice, mosty, wiadukty, jakież cudowne dzieła ludzkiej myśli i wyobraźni!
I wreszcie ci wszyscy ludzie, którzy zadzwonią, zagadają, pocieszą. I potrafią się z nami zaprzyjaźnić, znosić naszą głupotę. Mamy ich przy sobie, wielkie dzięki!
I tak się trzeba cieszyć, tym, co widzimy, co mamy, głownie Tymi, których mamy. Szczęśliwa sobota dzisiaj!


