Wzruszają nas sceny, kiedy babcia bawi się z wnuczkiem, dobrze się rozumieją i zaśmiewają. Podobnie kiedy dziadek uczy wnuczkę jazdy na rowerku.
Takie obrazki przejdą wkrótce w Holandii do historii. W tamtejszym parlamencie znalazł się projekt ułatwiający eutanazję. Autorzy projektu sugerują, że o eutanazję będzie się mógł ubiegać każdy po ukończeniu 75 roku życia, nawet gdy jest zdrowy; argumentują, że w wieku 75 lat życie ludzkie jest już spełnione.
Skoro jest spełnione – to już mój komentarz – to należy je skończyć, na razie eutanazja nie jest prawnie nakazana, ale pomysł idzie w tym kierunku. Wiadomo ile kosztuje utrzymywanie przy życiu staruszków – pensje dla geriatrów, lekarstwa, sanatoria, domy starości (nie napiszę w tym kontekście – spokojnej). Likwidacja osób powyżej 75 roku życia odciąży znacznie budżet.
Już teraz w Holandii można poprosić skutecznie o eutanazję, wystarczy zgoda człowieka, dwie rozmowy z psychiatrą potwierdzające nieodwołalność decyzji. Badania pokazują, że przyczyną tych próśb często są załamania nerwowe, kryzysy (np. finansowe), poczucie samotności, brak więzi rodzinnych.
Nie wiem kiedy nastąpi w Europie przebudzenie przeciwko promocji kultury śmierci. I kiedy obudzi się w Europejczykach zachwyt życiem, nawet tym gasnącym. Czasy kiedy Rady Starszych odgrywały – dzięki doświadczeniu i mądrości – istotną rolę w narodach i społeczeństwach przemijają chyba bezpowrotnie.
Na razie ciepło pozdrawiam wszystkie babcie i dziadków, czytelników Itinerarium oraz wszystkie wnuczki oraz wnuków, zaglądających tutaj. Wszystko przemawia za tym, że wzorce holenderskie są nam kompletnie obce, ale warto o nich wiedzieć, bo mordercze zarazy mają zdolność szybkiego rozprzestrzeniania się.


