NIEWINNY GRZECH ZANIECHANIA

Wtorek 26 września 2017 Wracałem późnym wieczorem do domu, zadzwonił telefon. Prośba była banalna, czy mógłbym podrzucić komuś śpiwór. Miałem już się wymówić zmęczeniem, przecież ktoś inny też może to zrobić.

Zaraz jednak dopadła mnie fraza z Pisma Świętego, zapisana przez św. Jakuba: „Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, grzeszy” (4,17). Zawiozłem śpiwór, zajęło mi to niecałą godzinę.

To oczywiście mała sprawa. Gorzej, gdy grzech zaniechania dobra dotyczy rzeczy bardziej istotnych. Możemy się z kimś spotkać, ale znajdujemy tysiąc powodów, żeby się wymówić. Możemy zrobić coś konkretnego, ale czekamy, żeby ktoś inny się zgłosił. Potrafimy zagłuszyć wezwanie ze strony dobra, oprzeć się mu, odrzucić i pominąć.

Grzech zaniechania jest niejawny, z pozoru nie robimy niczego złego, nawet możemy pomodlić się za kogoś kogo nie odwiedzimy w szpitalu (przewrotność!). Ten grzech jest jednak chyba najbardziej powszechną winą dzisiaj. W sumieniach liczymy kradzieże, kłamstwa, przekleństwa i inne jawne grzechy. Pozostawiamy ludzi bez pomocy, bez odwiedzin, bez ofiary czasu, uwagi, troski.

Nic złego nie robimy. Nie czynimy jedynie dobra, które czynić umiemy.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.