KAWA SIĘ WSĄCZA

Piątek 6 listopada 2015

Mówi się, że dziś wielu ludzi odczuwa duży głód duchowy. Stąd peregrynacje do kultów wschodnich czy południowych, poszukiwanie w jakichś innowacjach i sektach, run na to, co stare, patynowe i najlepiej zakurzone. Same w sobie te dziwactwa jeszcze nie są szalenie szkodliwe. Założenie jednak – tego jestem pewien – jest wysoce i głęboko błędne. Błędne, ponieważ duchowość nie jest funkcją geografii (wschód jest równie powierzchowny/głęboki co zachód) ani ekscentryki (jak się kto uczesze, w co się ubierze) ani nawet specjalistycznego odżywiania się ( o chlebie i wodzie czy o kawiorze i krewetkach).

Duchowość rodzi się, rozwija i owocuje, pomiędzy filiżankami, snem, rozmową, klepaniem po klawiaturze i spacerem. Właściwie jest to sposób picia kawy, zasypiania, rozmawiania i spacerowania. Sposób – czynienia tego wszystkiego – zgodnie z najgłębszą naturą tych czynności. Bez jakiegokolwiek teatralizowania i celebrowania. A zwykle, tak to jest, że się napinamy i przy wykonywaniu tych czynności realizujemy jakieś role (zależy z kim, gdzie i jaką kawę pijemy) i jeszcze podglądamy, jak nam to wyszło… To sprawia, że w gruncie rzeczy gramy od świtu do nocy i jeszcze na wewnętrznym „podglądzie” obserwujemy zapis wykonywanych ról. Tymczasem jak pijemy kawę, to ją pijmy, cali w kawie, od dna po brzeżek filiżanki, w każdej strunie kofeiny (bo kawa to system strun!), wchłaniając jej rzęsistość, gorąco i aromat, aż nie będzie wiadomo czy to ty pijesz kawę czy kawa się w ciebie bezszelestnie wsącza, gdzie granice pomiędzy podmiotem, który coś wykonuje a czynnością, która jest wykonywana, staną się nieistotne. Tym właśnie jest duchowość.

Itinerarium

17 responses to KAWA SIĘ WSĄCZA


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.