Czwartek 26 lutego 2015
Znajoma zaprosiła mnie do udziału w inicjatywie „Nie plotkuję, w miejscu pracy, na spotkaniach ze znajomymi, w domach …” W zaproszeniu jest apel: „zadbajmy o higienę tego, co wypowiadamy” i nadzieja, że przez tydzień nie będzie obgadywania znajomych i nieznajomych.
Pomysł jak najbardziej popieram, od dawna tu i gdzie indziej przypominam o zbawiennej lub zgubnej mocy słów. Słowa to noże, a nożem można kroić chleb, rozcinać krępujące powrozy; można też kogoś zranić lub zabić. W Wielkim Poście, uwierzcie mi, łatwiej jest wyrzec się cukierków, ciastek i piwa, niż opanować język.
Plotki, obgadywanie, tak zwane niewinne kłamstewka to jeden wymiar. Jeszcze gorzej jest z intrygami, plecionymi niekiedy niezwykle starannie, w celu kompromitacji kogoś, zdobycia lepszej pozycji czy okazania niechęci wobec kogoś. Myślę, że umyka nam też wielki grzech pustosłowia, gadania o niczym, przelewania pustego w próżne (tak dawniej to określano), „gadka szmatka”, świergolenie o wszystkim i o niczym. To wszystko przypomina posiew chwastów.
Przypomnę, co w tej kwestii w Biblii zapisał św. Jakub: „język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi! Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody.” (3, 5-12)
W brewiarzu co jakiś czas w Wielkim Poście czytam piękną zachętę:
Ten czas przeżyjmy w skupieniu,
Krótsze niech będą rozmowy,
Skromniejsze nasze posiłki,
Więcej czuwania nad sobą.
I są słowa mądre, dobre, ciepłe, serdeczne. Słowa, które niosą pociechę, nadzieję, siłę i wręcz moc do życia. Nigdy ich za wiele.


24 responses to SŁOWA JAK NOŻE