Wtorek 27 stycznia 2015
Niedługo minie rok od pierwszych krwawych starć na kijowskim Euromajdanie, wówczas w lutym 2014 r. zginęło blisko 100 osób. Zaczęliśmy współczuć Ukraińcom, zatęsknili za Europą, a ich władze chciały zbliżenia z Rosją, nam się udało, im niestety nie.
Od tamtej pory nasze współczucie dla sąsiadów wzmagało się kilka razy, najpierw gdy odebrano im Krym, potem przy okazji zestrzelenia samolotu i prawie 300 ofiar w jednej chwili, wreszcie po rewolcie w Donbasie. Nie wiem czy żywszym echem reagujemy na ostatnie doniesienia z Mariupola, gdzie zginęło kolejnych niewinnych 30 ludzi.
Myślę, że powoli dopada nas zmęczenie współczuciem. Jeżeli ktoś z naszych bliskich zachoruje nagle, z początku żywo mu współczujemy, ale jeśli ta choroba trwa wiele tygodni, miesięcy i lat może ogarnąć nas zmęczenie. Najpierw, wobec czyjegoś nieszczęścia reagujemy wzruszeniem, pozytywnymi emocjami, chęcią pomocy, potem jednak możemy poddać się znużeniu. I to chyba grozi nam w odniesieniu do Ukraińców.
Znam teorie, które tłumaczą, że to normalny mechanizm, że nasza ludzka natura nie wytrzymuje zbyt długo. Mam jednak trochę doświadczenia życiowego, które podpowiada mi, że zmęczenie można pokonywać, jeśli sprawa jest dla nas ważna. Znam ludzi, którzy latami nie zniechęcają się troską o bliskich chorych, codziennie znajdują siły, energię i wigor do opieki. I wcale nie chodzi o jakiś heroizm, chodzi o głęboką solidarność, wyrastającą z miłości.
Wiem, że tym wpisem nie jestem w stanie wzniecić fali ponownego żywego współczucia i solidarności dla Ukraińców. Pamiętam jednak, że od roku 1945, czyli od 70 lat, nie było wojny tak blisko granic Polski. Nigdy tak blisko nas nie zginęło w tym czasie tak wielu ludzi, już kilka tysięcy. Wojna jest naprawdę blisko nas.
Nie wolno nam zapomnieć o Ukraińcach i pozwolić na stępienie współczucia. Kto może niech modli się codziennie za naszych wschodnich braci. Zawsze możemy wysyłać listy, maile i esemesy do nich. Jak kogoś znamy, zapraszać i słuchać. Ze wschodniej Polski mamy blisko, zawsze można na jeden dzień tam pojechać. Są akcje wsparcia, możemy dorzucić grosz. Wiele pomysłów jeszcze nie przyszło nam do głowy, może należy je zrealizować.
Współczucie jest dziełem Ducha Świętego w nas, ale diabeł dodaje do niego zmęczenie i zniechęcenie.


20 responses to ZMĘCZENI WSPÓŁCZUCIEM POLSKA UKRAINA 2015