Chyba w prawie każdym kościele można dziś usłyszeć, że Wszystkich Świętych to w gruncie rzeczy radosne święto. I z perspektywy teologicznej jest to zapewne głęboko uzasadnione przekonanie.
Mogę się z tym zgodzić, pod jednym wszakże warunkiem: że nie ma piekła, a jeśli nawet, to puste. Inaczej żadnych szczególnych powodów do wesela nie widzę. A wręcz przeciwnie.
No, widzę, jeden, ale na wskroś ziemski. To święto przypomina, że przynajmniej w jednej kwestii istnieje równość i sprawiedliwość.
Marne to pocieszenie, ale zawsze coś.
Jan Pleszczyński
PS. A propos poprzedniej kruchty. Kilka osób napisało do mnie maila i zadeklarowało, że jakby co, to odda 1 procent. Bardzo ładnie, podziwiam i gratuluję.
Ja nie oddam. Jakby co, oczywiście.

