JEŚLI PISZĘ O MIŁOŚCI

Jeśli często pisuję o miłości, to nie dlatego, że brak innych tematów albo, że o niej zawsze można. Teksty mało znanych autorów, do których sięgam z przyjemnością, potwierdzają przeczucie, że miłość wciąż pozostaje rzeczywistością nierozpoznaną.

Mechtylda z Magdeburga (XIII wiek) w „Strumieniu światła boskości” pisze:

Ta książka poczęła się w miłości i w miłości powinna się zakończyć, gdyż nic nie jest
tak mądre
i tak święte
i tak wspaniałe
i tak mocne
i tak doskonałe jak miłość.

Z kolei Gertruda z Helfty (święta, przełom XIII i XIV wieku) zanotowała: „tak wyraźnie i z taką mocą wyryłeś w moim sercu ranę miłości” („Zwiastun Bożej miłości”).

Więcej, miłość pozostaje nierozpoznana i nie-zdziałana. Jeśli chrześcijaństwo ma przed sobą przyszłość (a wielu w to wątpi), to na pewno jako droga miłości. Można się zżymać, dąsać, wysyłać w słodki sentymentalizm te myśli. Jednak, chcąc być wiernym w podstawowym wymiarze Ewangelii, nic piękniejszego i wzniosłego nie możemy myśleć, chcieć, czuć i czynić, jak kochać Boga i tych ludzi, z którymi idziemy przez życie.

Itinerarium , , , , , , ,

Comments are closed.