kazanie na Święto NMP Matki Kościoła
1 czerwca 2009
Dziś, jak zapewne większość pobożnych czytelników wie, przypada drugi dzień Zielonych Świątek, a właściwie Święto Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła.
Tytuł powyższy od niedawna przysługuje Matce Bożej, szczególniej pojawia się od Soboru Watykańskiego II, od połowy lat 60-tych ub. wieku. Tytuł zacny i piękny, przypominający o więzi Marii z nami, czyli Kościołem.
Owa więź bywa jednak (w Kościele i przez Kościół) niejednokrotnie nadwyrężana, jeśli mogę tak powiedzieć. W jednym z pism, mieniących się katolickim, znalazłem wezwanie: „W imieniu Matki Bożej serdecznie zapraszamy!!!” No, jeśli ktoś waży się w „imieniu Matki Bożej” zapraszać, sprawa na pewno musi być istotna. A jaka jest? Do czego to – w imieniu Matki Bożej – mamy zaproszenie?
Cytuję: „…prosimy zdolne Panie i Panów o robienie i przesyłanie małych moherowych berecików o średnicy 5 cm, które przyczepimy sobie na Jasnej Górze na naszych ubraniach”. Ten cytat, to serio, żaden tam żart. I dalej: „Bereciki prosimy przesyłać najpóźniej do 30 czerwca. Potrzebujemy ich tysiące. Stu wykonawcom największej liczby moherowych berecików wręczymy na Jasnej Górze piękne, małe srebrne odznaki… Prosimy o wielką mobilizację …”
W tej samej gazecie znalazłem kolejną rzecz, w imieniu Matki Bożej. Tym razem czytam, że „Maryja prosi o Jerycha Różańcowe”. Owo Jerycho to siedmiodobowa, non-stop modlitwa w różnych intencjach, np. „o wynagrodzenie Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi za zniewagi wyrządzone przez niewdzięcznych ludzi”.
Przypisywanie Maryi przeróżnych intencji, życzeń i osobliwych próśb, to zapewne nie nowa tradycja. Jak dobrze jednak, że te dziwności nie mają nic wspólnego z Ewangelią czy nawet zdrowym rozsądkiem. Spokojnie biorę do ręki różaniec i powtarzam – „módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.”

