DOBRZE ŻE DODA Z CIECHANOWA

Co prawda czas polskiego świętowania już minął, bo mamy za sobą i pierwszy i trzeci maja, ale ja jeszcze na chwilę o sprawach publicznych.

Wszystko za sprawą znajomego, który z perspektywy południa Polski, wyliczał mi, że w Lublinie to mamy pecha do osób publicznych, bo jak się wybiją na poziom krajowy, to zaraz jest albo śmiesznie albo smutno, albo jedno i drugie na raz.

Najpierw wypomniał niegdysiejszą orędowniczkę wszelkiej aborcji i zamknięcia kościołów, posłankę Sierakowską. Potem dorzucił profesora historii, który w Oświęcimiu widział jedynie obóz pracy, ale obozu zagłady już nie, czyli prof. Bendera. No a teraz, pewnie za karę, mamy jeszcze Palikota. Wcześniej też nie było lepiej, bo z Lublina wszak był Bolesław Bierut a Jaruzelski urodził się w Kurowie pod Lublinem.

Mimo, że nie pochodzę z Lubelszczyzny, argumentowałem, że tu wszak żyli i działali Zamojscy, Firleje, Czarnieccy, Sobiescy (taka np. Marysieńka Sobieska, ks. Piotr Skarga czy Marianna Kościuszkowa chętnie bywali w naszym świętoduskim kościele). Tu wszak mamy ślady ks. Piotra Ściegiennego, ks. Stanisława Staszica, Józefa Czechowicza, tu udało się zrobić Unię Polsko-Litewską i pierwszy w Polsce Uniwersytet Katolicki (Idzi Radziszewski). Wreszcie 20 lat wykładał tu Karol Wojtyła.

Mój znajomy stwierdził jednak, że to wszystko działo się dawno, a wiadomo, że liczy się obraz współczesny i żaden Firlej czy Wojtyła nam nie pomoże. Moja samoobrona, obrona publicznej twarzy Lublina i Lubelszczyzny, była naprawdę dzielna, ale rozmówcy nie przekonałem.

Na pocieszenie nasze, pomyślałem, dobrze, że Kononowicz jest z Białegostoku, Doda z Ciechanowa, Lepper pochodzi ze Stowięcina, a Stalin urodził się w Gori (byłem i widziałem).

Itinerarium , , , , , , , , ,

Comments are closed.