KOMU PUCHNIE PUPA W CZASIE KRYZYSU

Dla wielu z nas współczesnych coraz bardziej miarą tego czy coś jest czy czegoś nie ma, jest notka w Internecie, news w TV albo tekst w gazecie. Ponieważ wszystkie te media piszą, pokazują obrazki i mówią o kryzysie, jesteśmy chyba coraz bardziej przekonani, że kryzys jest. Na pewno kryzys jest w mediach, które nieźle na nim zarabiają. Oczywiście kryzys w mediach jest obecny jako dyżurny temat i chyba najbardziej w mediach kryzys jest widoczny. Na pisaniu, mówieniu i pokazywaniu kryzysu, dziennikarze wyrabiają pokaźne wierszówki. Dlatego kryzys jest w mediach naprawdę wielki, a im będzie większy, tym więcej media zarobią na nim. Ale cała ta sytuacja pokazuje nie tyle kryzys, co raczej media w kryzysie. Media są w kryzysie ponieważ odbiegają od zasady relacji rzeczywistości na rzecz kreacji rzeczywistości. Takiej rzeczywistości, którą widz, czytelnik, słuchacz kupi. Pamiętajcie, że media muszą zarabiać i pamiętajcie, że kryzys jest w mediach obecny jako sposób na ściągnięcie naszej uwagi. Z tym, że od kryzysu w mediach do kryzysu w rzeczywistości jeszcze daleko. Oczywiście przy pewnym założeniu (błędnym i śmiesznym nawet), dominującym w umysłach wielu z nas, możemy zacząć bredzić o kryzysie. To założenie jest następujące – musi nam być coraz lepiej. Oznacza to, że musimy z roku na rok mieć coraz więcej pieniędzy i różnych rzeczy (przeważnie nowych i lepszych niż dotychczasowe). Z tym, że ten mus jest z zasady obcy i naturze człowieka i zdrowemu rozsądkowi. W naturze ptaki miewają pierza raz bardziej oszczędne a raz bardziej obfite, raz bywa lepiej raz gorzej; podobnie zwierzęta linieją a potem przyodziewają się w piękną i bogatą sierść; drzewa raz dygocą nagie na wietrze, raz okrywają się cudownie zielonym listowiem. My sami raz czujemy się lepiej, raz gorzej, wiadomo biomet jest zmienny, wirusy aktywne, a i lekko przeterminowany jogurt czasem się zdarzy. Zasady „musi być coraz lepiej” nie spotkamy w naturze, proste wnioskowanie z doświadczenia ludzkiego także nakazuje jej nie przyjmować. Nawet przeciwnie, czasem kiedy jest gorzej (w myśl zasady „musi być coraz lepiej”), jest o wiele lepiej. Małżeństwo, które cieszy się z długo oczekiwanego dziecka, będzie miało gorzej – nie wyjedzie na wczasy do tunezyjskiego kurortu, nie zakupi nowego plazmowego telewizora, nie będzie w stanie chadzać co sobotę na party ze znajomymi. Będzie miało gorzej, ale lepiej, bo będzie cudowny maluch, rozdziawiający co rusz buźkę. Rodzina, która nagle musi wydawać wszystkie pieniądze na ratowanie zdrowia matki, ma gorzej, bo musi ograniczyć wydatki na nowe ciuchy, wyjazdy i zabawki, nawet niekiedy na jedzenie. Kiedy jednak mama zdrowieje, jest lepiej, mimo, że jest gorzej. Czy będzie nam gorzej jeżeli będziemy jeździli samochodami o kilka lat dłużej, naprawiając je częściej, zamiast wymieniać je co rusz (w zalecanym przez doradców cyklu)? Czy będzie nam gorzej jeżeli jedne czy drugie wczasy spędzimy w domu, oszczędzając na samolotach i kurortach? Czy będzie nam gorzej, jeżeli poczekamy dwa lata z zakupem mieszkania? Czy spuchną nam pupy od starych foteli czy krzeseł? Jak ktoś przewiduje, że mu spuchnie, niech wykupi polisę… Ja zaś nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem przyzwyczajony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Podszyłem się w powyższych wersetach pod świętego Pawła wprawdzie, ale na czasy, kiedy nie będziemy mieli coraz lepiej (co nie znaczy, że będziemy mieli zawsze coraz gorzej), te słowa to jak balsam. Stosować, moi drodzy, natychmiast!

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.