BADYLE NA TRZCINĘ Z SITOWIEM

Przybędą z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach, ustąpi smutek i wzdychanie, osiągną radość i szczęście.

Czytałem proroctwo Izajasza, które przypomina kawalkadę jeźdźców przejeżdżających z triumfalnym dudnieniem. Jedna niesamowitość wyprzedza drugą: przejrzą oczy niewidomych, uszy głuchych się otworzą, chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie, trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale na trzcinę z sitowiem. Uff! Cud za cudem, niezwykłości nagromadzone w obfitym nadmiarze.

I hymn na koniec: Przybędą z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach, ustąpi smutek i wzdychanie, osiągną radość i szczęście. Od początku Adwentu w naszym świętoduskim kościele, podczas porannych Rorat (o 6.30 rano) o swoim szczęściu opowiadają przede wszystkim mężczyźni. Znajdują szczęście w historiach swojego życia, w relacjach z najbliższymi, w kołowrotku życia wypełnionego obowiązkami, w zamyśleniach i poważnych książkach.

W ogóle szczęścia jest dużo. Rozsypane jest pomiędzy ludźmi, czasem jednak, aby je znaleźć, potrzeba naraz spojrzenia czterech oczu, bo dwojgu się wymyka. Niekiedy zwielokrotnione spojrzenie, dziesięciu ludzi, dopiero wydobywa szczęśliwe chwile, miejsca i słowa. I paradoksalnie niektóre szczęścia są solistami, wychylają się z kryjówek tylko w sytuacjach jeden na jeden.

Wcale mnie nie dziwi nadobfitość szczęścia. Po Wcieleniu, kiedy Bóg wybrał ziemię na swój Dom, kiedy zaprzyjaźnił się z naszą florą (pamiętacie podziwiane przez Jezusa lilie?) i fauną (wjazd na osiołku, nauka o wróblach, które kocha Ojciec), kiedy imprezował na weselach (jedno, z Kany, opisano w Ewangelii), szczęście, jak złoty pył, rozsiane jest po całej ziemi. A nam trzeba tylko zbierać je i dawać innym. Bo zatrzymane rdzewieje i śniedzieje, a dawane mnoży się i rośnie.

Polska dusza, powtarzam, chętnie się skuwa lodowatym bólem z byle powodu, wynajduje igły smutku w stogach uciechy, z igiełek niepowodzeń robi widły rozpaczy, zatruwa się brakiem śniegu przed Świętami, niskim ciśnieniem i dziurami w jezdniach. Można i tak, można życie przejść z bolesnym skowytem i liturgią narzekania pięć razy na dzień. Ale można, naprawdę można, z radosnym śpiewem i szczęściem na twarzy!

LITURGIA SŁOWA

(Iz 35,1-10)
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale na trzcinę z sitowiem. Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą Świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

(Ps 85,9-14)
REFREN: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
Oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych,
którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi, i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

(Łk 5,17-26)
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Comments are closed.